Czwartek, 17 stycznia 2019

Renoma w Bydgoszczy nie wybacza

Fot.: Tymon Markowski

Sławomir Bobbe

Czy bezkompromisowe działanie kontrolerów biletów wynika z zapisów o skuteczności, którą muszą wykazać się przed ZDMiKP w Bydgoszczy?

U bydgoskich „kanarów” litości nie ma. Nieważne, czy osoba starsza, gość z innego krańca Polski, czy zaspany student. Brak nie tylko biletu, ale również legitymacji szkolnej, zaświadczenia o uprawnieniach do ulg - kończy się zawsze karą. Na karę załapać się można, gdy o sekundę spóźni się do kasownika, wszak regulamin przewozów mówi, że bilet kasować trzeba zaraz po wejściu do pojazdu, a nie po zajęciu w nim miejsca.

Czytelnik „Expressu” twierdzi, że do takiego zachowania kontrolerów zmusza ZDMiKP, który oczekuje skuteczności działania.


ZDMiKP założył, że w czasie obowiązywania umowy na kontrolę biletów z Renomą wpłynie do budżetu 12,5 miliona złotych z tytułu opłat dodatkowych, czyli kar.

- Kwota została oszacowana na podstawie nowej wysokości nakładanych opłat dodatkowych, które w maju 2013 roku zostały podwyższone, zakładanej liczby nakładanych opłat i prognozowanej ich ściągalności - wyjaśnia Krzysztof Kosiedowski, rzecznik Zarządu Dróg Miejskich i Komunikacji Publicznej.

Pasażerowie jak na złość - kupują


Jednak „kanary” się nie wyrabiają z łapaniem gapowiczów.

- Z.W. Renoma zatrudniają minimum 40 kontrolerów. Firma zobowiązana jest do przeprowadzenia określonej liczby kontroli w miesiącu - 15000. Za niewykonanie przewidzianej liczby kontroli przewidziane są kary umowne. Wpływy z opłat dodatkowych są jednak niższe niż wyliczone. Wynika to przede wszystkim z mniejszej niż wyliczone na etapie postępowania przetargowego liczby ujawnionych osób jeżdżących bez biletu. Wpływy od lipca 2013 roku do lipca 2014 roku wyniosły 2 miliony 142 tysiące złotych (na co złożyły się opłaty dodatkowe, przewozowe i odsetki).

Oni nie płacą, my nie płacimy


Pieniądze z mandatów w całości przekazywane są na specjalnie wydzielone konto ZDMiKP. Dopiero z tych pieniędzy wypłacane jest wynagrodzenie dla firmy Renoma i jej kontrolerów. Jeśli gapowicze nie płacą, wpływów na konto nie ma, nie ma więc też pieniędzy dla kontrolerów. Ile z tej puli trafia do Renomy?

Zgodnie z zawartą umową, wynagrodzenie stanowi 87,6 proc. uzyskanych wpływów z opłat dodatkowych oraz odsetek - wyjaśnia Krzysztof Kosiedowski.
- Mam znajomego kontrolera, który mówi, że jest ogromne ciśnienie na wlepianie mandatów. Nikt nie słucha wyjaśnień pasażerów, bo nikogo one nie interesują. Mandat zostaje wystawiony i pasażer ewentualnie może się odwoływać. Jak odwołanie zostanie odrzucone, a kwota mandatu zapłacona, wtedy kontrolerzy mają z tego jakiś zysk. W przeciwnym razie dostają niewielkie pieniądze. Trudno się dziwić, że tak traktują pasażerów - uważa nasz Czytelnik.

Komentarze

Dodaj swój komentarz najciekawsze najstarsze najnowsze

  1. 01-09-2014 11:53

    Oceniono 2 razy 2 0

    - dibis: Co do pojedynczych "karków", to rzeczywiście kontrolerzy ślepną i ich nie widzą. Słyszałem o cichym ustaleniu, że po rozejrzeniu się i dostrzeżeniu paru "karków", wcale nie podejmują kontroli. Ale z drugiej strony widzę, że niektóre paniusie stoją kilka minut na przystanku i po wejściu do pojazdu zajmują najpierw sobie miejsce, a dopiero na końcu szukają w torbie biletu, po przejechaniu prawie przystanku. Nie ma się co dziwić, że kontroler uznaje to za próbę jazdy bez biletu, bo ja to też tak widzę.

    Odpowiedz

  2. 01-09-2014 08:16

    Oceniono 8 razy 8 0

    - Anka: Ciekawe jak kontrolerzy Renomy są mocno skuteczni w stosunku do tzw.:"Karków"?

    Pokaż odpowiedzi (1) Odpowiedz